Nasi Chłopcy - polityczna prowokacja czy historyczna prawda?
- X-10 blogger
- 28 lip
- 5 minut(y) czytania
Kontrowersje wokół wystawy Nasi Chłopcy - między prowokacją a prawdą.

We wpisie na tym blogu z 17 lipca 2025 przedstawiony został materiał prasowy Muzeum Gdańska dotyczący wystawy Nasi Chłopcy: https://www.plastikowekratownice.pl/post/nasi-ch%C5%82opcy
O ile materiał prasowy jak i sama wystawa utrzymane są w tonie rzeczowości i rzetelnej historycznej informacji, o tyle komentarze w polskich mediach sięgają po tony emocjonalne i rozhisteryzowane.
Miarą sukcesu medialnego wystawy jest mnogość komentarzy. Skala rozgłosu jaki w krótkim czasie powstał wokół tego skromnego wydarzenia muzealnego mieszczącego się całkowicie w Komnacie Palowej Gdańskiego Ratusza o powierzchni nie większej niż 200 m2 pokazuje jak ważnym i bolesnym tematem zajął się zespół Muzeum Gdańska.
W celu zilustrowania skali zainteresowania wystawą przedstawiam poniżej kilka oświadczeń i najbardziej popularnych artykułów z pisanych mediów elektronicznych wraz z odnośnikami. Zachęcam do osobistego odwiedzenia wystawy i poznania u źródła tego co tak rozpaliło krajowe fora. Warto samemu zdecydować, czy wystawa Nasi Chłopcy to polityczna prowokacja czy historyczna prawda.

1
Oświadczenie Muzeum Gdańska. Wystawa czasowa Nasi Chłopcy z 14 lipca 2025
- Sprzeciwiamy się niesprawiedliwym i powierzchownym ocenom pojawiającym się w przestrzeni publicznej w związku z wystawą „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” - wyłącznie ze strony osób, które nie zapoznały się ani z samą ekspozycją, ani z jej kontekstem historycznym i edukacyjnym. Ubolewamy nad tym, że narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych.
2
- Nie będzie zakłamywania historii Polski, nie będzie. Na to nie ma mojej zgody - mówił przed kamerą "Faktów" TVN pan Tadeusz Pawłowski. Dał się jednak namówić na obejrzenie w Muzeum Gdańska wystawy "Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy". Dr Janusz Marszalec, kurator budzącej emocje wystawy, zachęca, by odwrócić kolejność i z oceną wstrzymać się do chwili, w której zapoznamy się z jej treścią.
3
Sposób myślenia, który zaprezentowało Muzeum Gdańska, jest objawem tendencji do prowokowania, a nie szukania jakiegoś konsensusu na styku pamięci ogólnej i pamięci grup mniejszościowych. Wystawa "Nasi chłopcy" niesie ze sobą trudne do zaakceptowania spojrzenie na historię
Minęły dwa tygodnie od wybuchu dyskusji na temat wystawy pt. "Nasi chłopcy" w Muzeum Gdańska. Istotą sporego zamieszania wokół ekspozycji był fakt, że gdy kontrowersje wybuchły, wszyscy odnieśli się do tytułu i bardzo często na tym też dyskusja się kończyła. Duża część komentatorów nie oglądała wystawy, co natychmiast wykorzystali jej obrońcy do triumfalnego oskarżenia: "Nie widział wystawy, ale ją komentuje".
4
"Dla nas to zawsze byli i będą nasi chłopcy. Dla was nie muszą, ale to jest nasza historia, innej nie mamy, póki żyje o nich pamięć" — napisał w mediach społecznościowych Szczepan Twardoch, przypominając historię i losy swoich dziadków. Post to kolejna odpowiedź na dyskusję, jaką wywołała w ostatnich dniach gdańska wystawa "Nasi chłopcy" poświęcona losom polskich Pomorzan wcielonych do armii III Rzeszy.
5
"Nasi chłopcy" - czyli o jeden krok za daleko w przekopywaniu historii
Piotr Zaremba
15 lipca 2025 15:34
W gdańskiej wystawie "Nasi chłopcy" największym problemem jest sam tytuł. O ludziach wcielonych do Wehrmachtu rozmawiać warto, ale w innej tonacji.
6
Błaszczak: Wystawa "Nasi chłopcy" to polityczna prowokacja
Wystawa jest powszechnie krytykowana przez polityków prawicy. Były szef MON, wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak napisał na platformie X, że jest "to jawna realizacja niemieckiej narracji, a prowadzą ją przecież instytucje, które powinny strzec polskiej pamięci historycznej".
Dodał, że "tego rodzaju wystawy to próba przekłamania historii". Podkreślił, że "Nasi chłopcy" bronili Polski i ginęli od niemieckich dział, a nie zakładali mundury Wermachtu czy SS.
We wpisie zaznaczył, że jest "to nie jest tylko źle zorganizowana wystawa - to polityczna prowokacja i kolejny dowód, że 'strażnicy pamięci' spod znaku Koalicji 13 grudnia realizują niemiecką agendę historyczną. Takie narracje są niebezpieczne: niszczą polską pamięć i rozmywają odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej" - napisał.
Błaszczak zaapelował: "powiedzmy stanowcze NIE projektom, które zamiast bronić pamięć - zakłamują historię".
7
Oświadczenie Muzeum Gdańska. Wystawa czasowa Nasi Chłopcy
- Sprzeciwiamy się niesprawiedliwym i powierzchownym ocenom pojawiającym się w przestrzeni publicznej w związku z wystawą „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” - wyłącznie ze strony osób, które nie zapoznały się ani z samą ekspozycją, ani z jej kontekstem historycznym i edukacyjnym. Ubolewamy nad tym, że narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych.
8
Tytuł wystawy w Muzeum Gdańska „Nasi chłopcy” nie jest przypadkowy. Autorzy nawiązali do frazy „Ons Jongen”, którą Luksemburczycy – wcielani przymusowo do Wehrmachtu w czasie wojny – nazywali swoich bliskich wysyłanych na front. „Dla wielu rodzin z Pomorza sytuacja była podobna. Wpis na volkslistę nie był wyborem ideologicznym, lecz formą przetrwania” – uważają przedstawiciele Muzeum Gdańska. „Byli to ludzie stąd, a więc »nasi chłopcy«. Ich rodziny żyją tu – na Pomorzu – dziś” – napisali.
9
I tak, to byli NASI CHŁOPCY, chłopcy matek, ojców, sióstr i braci, którzy siłą wcieleni do wrogiej armii próbowali w ten sposób ratować życie bliskich. Bo to byli ich chłopcy z imienia i nazwiska nie jacyś z innej planety. Tak jak nasi chłopcy z Podhala, z Krakowskiego i Lwowa.
Bo NASI CHŁOPCY z Krakowskiego i innych miejsc SĄ TAK SAMO NASI, jak Cl z Pomorza, Kaszub czy Kociewia. Bo Polska ma wiele córek i synów i jest jedną matką dla nich wszystkich.
I dzisiaj haniebnym jest odmawianiem im imion i nazwisk, zamiatanie tej krwawej historii „pod dywan".
Komandor w stanie spoczynku Roman Rakowski VM
10
Resort nie ma i nie miał podstaw do ingerowania w wystawę – powiedział wiceminister Maciej Wróbel w piątek w Sejmie, odpowiadając na pytanie posła PiS o zakłamywanie historii na ekspozycji „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” w Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku.
Sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Maciej Wróbel zaznaczył, że chcąc szanować niezależność ludzi i instytucji kultury od władzy, ministerstwo nie powinno ingerować w wystawę, szczególnie dotyczącą doświadczeń przemilczanych zarówno w przestrzeni publicznej, jak i domowej.
11
I tak, to byli NASI CHŁOPCY, chłopcy matek, ojców, sióstr i braci, którzy siłą wcieleni do wrogiej armii próbowali w ten sposób ratować życie bliskich. Bo to byli ich chłopcy z imienia i nazwiska nie jacyś z innej planety. Tak jak nasi chłopcy z Podhala, z Krakowskiego i Lwowa.
Bo NASI CHŁOPCY z Krakowskiego i innych miejsc SĄ TAK SAMO NASI, jak Cl z Pomorza, Kaszub czy Kociewia. Bo Polska ma wiele córek i synów i jest jedną matką dla nich wszystkich.
I dzisiaj haniebnym jest odmawianiem im imion i nazwisk, zamiatanie tej krwawej historii „pod dywan".
Komandor w stanie spoczynku Roman Rakowski VM
12
Oświadczenie odnośnie wystawy „Nasi chłopcy”
Sprzeciwiamy się niesprawiedliwym i powierzchownym ocenom pojawiającym się w przestrzeni publicznej w związku z wystawą „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” – wyłącznie ze strony osób, które nie zapoznały się ani z samą ekspozycją, ani z jej kontekstem historycznym i edukacyjnym. Ubolewamy nad tym, że narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych.
Wystawa została przygotowana we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. To efekt pracy zespołu historyków i muzealników, którzy od lat zajmują się dokumentowaniem złożonych losów mieszkańców Pomorza i innych ziem wcielonych do III Rzeszy. Celem wystawy jest pokazanie tragicznego losu ludzi, którzy po 1939 roku znaleźli się pod brutalnym przymusem – wpisani na Volkslistę, powoływani do Wehrmachtu pod groźbą represji wobec siebie i swoich rodzin.

Komentarze